![]() | |||
|
GOŚCIE /
POCZTA /
GADU #5419489 /
BLOG.PL ARCHIWUM 2002 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 2003 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 2004 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 2005 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 2006 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 2009-06-08 / 19:23:15 :)jakoś tak mi sie sentymentalnie zrobiło. skomentuj (5) 2008-03-04 / 23:15:42 żeby nie zeżarło ....... bo byłoby mi jednak szkoda. skomentuj (7) 2006-11-25 / 17:43:51 taka mnie dziś wątpliwość naszła.jak to jest z czekoladą? tzn. wiem że jest wspaniała i że uzależnia, ale chodzi mi o zagadnienie czysto techniczne, aspekt produkcyjny, że tak to ujmę niesympatycznie. jak to jest? mamy hipotetyczną fabrykę prawdziwej czekolady i w tej hipotetycznej fabryce jak najbardziej realnej czekolady jest sobie taśma produkcyjna. niby wszystko w porządku, jest fabryka, jest czekolada, ale coś tu nie gra. jest przecież tyle rodzajów czekolady! jest mleczna, jest gorzka, jest z nadzieniem takim, śmakim i owakim, z karmelem, z orzeszkami, z galaretką, miętowa (fuuuj), z rodzynkami, rumowa, biała.... i tu zbliżamy się do sedna sprawy. uwaga uwaga, zaraz padnie pytanie!: czy w tej fabryce hipotetycznej jest tyle taśm produkcyjnych ile różnych czekolad? jedna do tej z rodzynkami, druga do miętowej, kolejna do zwykłej, a inna do karmelowej? czy może jest tylko jedna taśma, i specjalny pojemnik z wymiennym wkładem? tzn. że jedno dnia produkuje się zwykłą, drugiego karmelową a trzeciego z orzeszkami? i w pojemniku znajdują się wtedy odpowiednio: nic, karmel i orzeszki? bardzo mnie to zafrapowało dziś. i jeszcze jedno. ktokolwiek widział, ktokolwiek wie! gdzie się zapodział świstak? i czy czasem nie ukradł sreberek? jem już drugą milkę dzisiaj, i ani sreberka nie ma, ani mi się świstak nie ukazał. czuje się oszukana. P.S. [© by K.] kuszącym jest także koncept, podług którego na każdą poszczególną czekoladę milki przypadać by miała specjalizująca się w określonym rodzaju fabryka. w końcu świstak to świstak i jakby mu się niedajbóg pomyliło, i poczyniłby biedaczyna czekoladę miętowo-toffi, to by dopiero był ambaras! skomentuj (11) 2006-06-26 / 22:57:49 Wakacje wakacje.Jak ktoś myśli, że to notka, to ja go z miejsca i od początku pragnę z błędu wyprowadzić. To nie notka. To jest akcja mająca na celu ocalenie tego czegoś przed skasowaniem. A poza tym, u Żurka całkiem cudnie, wakacje się zaczynają, Żurek wyjeżdża hen hen w siną dal daleko, jak wróci to będzie, ale na razie nie wie kiedy wróci, cieszcie się zatem i radujcie, o Wy, tradycyjnie grasujący po naturalnym, łódzkim środowisku Żurka. Jak ktoś chce kartkę, to adresy i ewentualne życzenia co do treści i obrazka prosimy na mejla. Mejl się chyba nie zmienił jakoś drastycznie, shipping_news@poczta.fm. Jeśli ktoś myśli, że fakt, iż zna mnie lat wiele, jest już gwarancją otrzymania kartki, to figa z makiem, okrutnie się pomyli. Adresów nie znam żadnych. Zwłaszcza dotyczy to Zwłaszczy. Gosi N. też, bo nie wiem czy listonosz się zorientuje jak mu napiszę, że ma donieść w okolice krańcówki, klatka schodowa za stołem pingpongowym, na rogu, mieszkania sześć. Konrada adresu to nawet teraz malowniczo opisać nie umiem, więc też go ślicznie proszę. A jak nie chcecie kartek, to nie. Tylko weźcie pod uwagę, o Wy Nieludzcy i Pozbawieni Litości, że ja strasznie lubię kartki pisać i mi zabawę zabieracie. A zatem: Róbta co chceta, ale rozważta to uprzednio w głębinach przepastnych sumienia własnego! O! I trzymajcie kciuki za Włochów na obcej niemieckiej ziemi, bo tak. Bo mam w tym swój mocno pokrętny interes. I miłych wakacji wszystkim życzę. skomentuj (8) 2006-01-17 / 00:36:36 Półkolonie zimowe z Żurkiem.Żurek ma ferie. Niech was nie zwiedzie fakt, że Żurek zdrowo i konsekwentnie, jak rok szkolny długi i szeroki, sobie ferie urządza. Teraz ma je naprawdę. Prawdziwe i legalne. Ustawowo zagwarantowane przez Pana Ministra. Ale cóż legalność i Pan Minister wobec palącej potrzeby odpokutowania ciężkiego grzechu omijania Ukochanej Placówki Edukacyjnej! Legalność łatwo ominąć, a od ministra bardziej efemeryczna jest już chyba tylko jętka jednodniówka. Żurek w podskokach biega więc do szkoły w okresie feryjnym celem spotkań z litościwą panią polonistką. Litościwa pani polonistka jest litościwa głownie dlatego (nie, nie tylko dlatego że jak sam tytuł nakazuje Wam myśleć, ma w sobie duże pokłady litości) że bardzo chce nam (w sensie że kilku koleżankom Żurka i Żurkowi) pomóc przepłynąć przez meandry, zakola, głębiny, mielizny, tudzież inne lasy i doliny, słowotwórstwa. (co prawda Żurek nadal nie widzi różnicy między tymi wszystkimi formantami, prefiksami, morfemami i Dobra Wróżka jeszcze wie czym, ale to nic. Widać nie tylko pedagogiczną litością stan mojej wiedzy stoi......). Generalnie jest nudno. Tzn. Żurek się nudzi bo zainteresowania tematem w Żurku ni dudu. Oglądamy z lewa i z prawa kolejny wyraz. Baza słowotwórcza, rdzeń jakiśtam, jeden prefiks, jakiś skunskowaty sufiks, fuuuuj. Film » filmowy » filmowiec Co od czego i dlaczego? Cisza. To podajcie jakiś inny taki przykład. Sport » sportowy » sportowiec. Hmm.. no nie do końca od to mi chodziło…. jakiś inny zawód z końcówką –owiec? Cisza. Żurek nie wytrzymał: Kaowiec? Jak to kaowiec? No bo .................. w damskiej toalecie jest napisane „głupi kaowiec”....? Cisza… Dalej cisza. Poczułam się nieswojo. Hmm.. no nadal nie o to chodzi. Jakiś inny? Cisza. Żurek, nadkreatywna, kontratakuje: Posokowiec? To od posoki? Nie, to pies taki... Ni pies ni wydra, coś na kształt świdra :) A zatem: Na dole badyle, na górze dwa kołki, Żurek jest głupia jak dwajścia dwa stołki! . Z tyłu jest fleksja, a z przodu – przód wyrazu Nie musicie czytać mych frustracji wykazu. Kot jest w Krakowie, Kotu jest dobrze, My w Łodzi mamy tylko plamy na Odrze (nie mamy w Łodzi ani plam, ani Odry, ale nic lepszego mi do głowy nie przyszło, a Odra plamiasta wydała mi się kusząco dramatyczna. Może dlatego że brzmi tak chorobotwórczo, albo dlatego że brak nawet tego rzeczydła zaplamionego świadczy dobitnie o tym co my tu mamy :( Na dole kwiatki, na górze miś ma ucho, A Gosia N. ma dobre serducho. Na dole krewetka, na górze szczeżuja, Zwłaszcza jest szuja, ta od Anuja :P Na górze słowik, na dole żubrze ryki, A my się nudzimy jak te młode puszczyki Na głowie mam śnieg, na stopach – słoiki, A w głowie mi tylko bzdurne wierszyki Na górze aniołek, a jamnik na smyczy, Żurek się zaraz z nudy poryczy Nie wiem jak wy, ale wbrew stanowisku wobec rzeczywistości deklarowanego przez podmiot liryczny, będącego świadectwem jego alienacji, malkontenctwa, wszechogarniającego marazmu i wszechobecnej dekadencji, JA bawię się świetnie :) Czego i wam życzę z okazji mojej kolejnej wiosny :) A poza tym, starszych panów lubię. Kabaret znaczy się. Winiak rzucili... ale za mocno.. i się stłukł :) skomentuj (15) 2005-12-25 / 01:06:31 jak chcecie temat to sobie sami wymyślcieTydzień zeszły, godzina popołudniowa, ale raczej wieczorna, dzwoni Zwłaszcza. […] rozmowa trwa trwa i trwa. Zwłaszcza: … no i powiedziałam Mamie, że wyszła nowa Musierowiczowa. I że fajnie. A ona mi na to, że te książki są głupie i mówią nieprawde. Żurek: Uhmmm? Zwłaszcza – No i mi mówi, że jak była młoda, jak my byłyśmy małe, to myślała, że to tak właśnie jest. Że jak dorośniemy, to u nas w domu też tak będzie jak u Borejków. Że będziemy przyprowadzać przyjaciół, no i chłopaków, szczególnie chłopaków, i że będzie tak wesoło i miło, i że wszyscy będą się śmiać…. Żurek – Uhm? Zwłaszcza – Żuuurek, wiesz co? Żurek – Co? Zwłaszcza – Przyjdź do mnie kiedyś i się pośmiej….. Do Ciebie? Zawsze :P =================================================== Gwiazdka, czas owocny, dużo życzeń się dostaje drogą przeróżną. Życzenia, jak to życzenia, generalnie pewnie szczere, a na pewno hurtowe :P Szczególną sympatią życzących wszelkiej pomyślności i dobra każdego cieszą się wierszyki. Żurek i Zwłaszcza doceniają rymy częstochowskie, a nawet, jak uważa Zwłaszcza, krakowsko-częstochowskie, zwłaszcza jeśli rym jest zastąpiony przez „autorowi się wydaje że to się rymuje :)” […] rozmowa trwa trwa i trwa. Zwłaszcza: Bo wiesz co? Zróbmy konkurs! Która dostanie najbzdurniejszy wierszyk! Ja już dostałam mnóstwo! Jejku, nawet nie wiesz jakie idiotyczne! I mam już faworyta! A Ty? Żurek: A ja? No ja jeszcze nie mam żadnego :( Zwłaszcza: No jak to? Żurek: No tak to. To wiesz co? To ty mi wyślij ten najbzdurniejszy i będziemy ex aequo! Praktyczne podejście do sprawy. Ale natura nie zna próżni, i dzięki Konradowi Żurek wierszyk dostał. A tak on idzie: Pachnącej lasem choinki Na stole wódki i szynki Wesołych kolędników Podarków bez liku Seksu na śniegu Mniej życia w biegu Dużego bałwana i zabawy do rana :) Czego i Wam Żurek życzy :) [dla zainteresowanych, kolejna edycja konkursu – Wielkanoc 2006 – odbędzie się, o zaskoczenie! – w Wielkanoc. Proszę wiec szanowną publiczność o pilnowanie terminów i wysyłanie życzeń na wiadomy numer. Do mnie, nie do tej drugiej ] PS. Do a. – nie, to nie powszechny. 2 przecznice dalej, na podobnej wysokości, i niestety, przeważnie na tym samym poziomie, jest jeszcze jeden teatr grający Fredrę :) skomentuj (7) 2005-10-23 / 00:54:15 O tym, jak kaczki poszły na borówki.Tak cicho, tak wyborczo. Ale jak jest cicho, to żeby nie było nudno, sprawa wiadoma, należy coś powiedzieć. Więc (nie zaczynać zdania od więc!) Tak więc mały donosik z placu boju: Słonko na moim niebie, Zwłaszczunia, filozoficznie dziś stwierdziła, że z dwojga złego, ona jutro pójdzie zagłosować na Borowskiego. A co. Jak szaleć to szaleć. ************** - i będą mi mówić że jestem do niego podobna. nie chce tego słuchać. jestem bardziej podobna do ciebie. no pociesz mnie. - jesteś bardziej podobna do mnie. - chociaż ty mnie nie pocieszaj, do cholery. Tak sobie myślę, że ze wszystkich istot dotąd wynalezionych instytucja matki jest najwyższym osiągnięciem. Raz na ruski wiek mogę tu chyba napisać coś na serio, czyż nie? skomentuj (5) 2005-10-09 / 01:48:45 Kultura wysoka na wysokości okaZa górami za lasami, w pewnym teatrze w mieście w centralnej Polsce, teatru imię własne niechaj się skryje w mrokach miłościwego milczenia mego, wystawiano sztukę. Radość panowała ogólna, sztuka owa zmyć miała hańbę lat kilku ostatnich z rzeczonej placówki, nastrój wyczekiwania, pełne nadziei spojrzenia zogniskowane na nowym dyrektorze, ogólne achy i ochy. Sztuka jak to sztuka. Sztuczna. 3 godziny fredrowania. Czyli stado spragnionych pań, stado oganiających się panów, i jak ich tu wszystkich szczęśliwie wyjść za mąż. Po sztuce – bankiet. Premiera, wiadomo, teges szmeges, panie na szpilkach, furkoczą spódnice, panowie w marynarkach łypią zza mądrych oprawek, wino niczemu niewinne, a na kanapkach cuda w dziedzinie architektury szynka-jajko-sałata. Łososia nie wytropiono. Żurek wraz z Olgą (a może Olga wraz z Żurkiem, bo to Olga jest katalizatorem jakichkolwiek działań, Żurek jest apatyczny w kontakcie z rzeczywistością), nóżka za nóżką suną przez foyer. Wymijamy bliźnich, wpadamy na innych bliźnich. W końcu dopadamy bliźniego znajomego „działacza na rzecz demokracji na Białorusi”. Zatrzymujemy się. Robimy znudzone miny. Stoimy w pozycji „kura intelektualnie rozgrzebująca pazurem wykładzinę”, lewa nóżka przy gruncie, druga, dla ułatwienia – prawa, czubkiem kopytka zatacza niekształtne okręgi. Rozmowa kurtuazyjna, co słychać, teges tamteges, jutro wybory, demokraci.pl, młode centrum, radny z samoobrony, Żurek łapie co drugie słowo, Olga łapie co drugie drugie, więc rozmowa prowadzona jest zespołowo, chyba wiemy o co chodzi, bo tak jak zwykle, o nic tu nam nie chodzi. Klei się jak znaczek, mniej wiecej, ale raczej mniej niż więcej. Olga twórczo zagaja, w wyraźnym odniesieniu do wydarzenia wieczoru: - A jak ci się podobało przedstawienie? - Jakie przedstawienie? Zasadniczo, w dziedzinie pisania recenzji, majstersztyk. Lepszej nie wymyślono. A najlepszym fragmentem przedstawienia było wręczenie kwiatów. W roli głównej (wręczającego, nie kwiatów) wystąpił Konrad. Konrad powinien też dostać order. Za poświęcenie dla rozwoju kultury. Za wytrzymałość przekraczającą granice dostępne przeciętnemu śmiertelnikowi. Konrad, sprawujący jakże pożyteczną funkcję biletera, pożyteczną dlatego, że jak powszechnie wiadomo, do teatrów ludzie pchają się drzwiami i oknami, włażą bez biletów i trzeba to jakoś kontrolować, przedstawienie, zwane wyżej „jakim przedstawieniem”, widział razy trzy. Dzielny chłopiec. skomentuj (5) 2005-10-02 / 20:46:17 Przerośnięta przez demokrację Żurek(wrażliwe dzieci i te co jeszcze nie mają praw wyborczych to niech sobie lepiej Muminki poczytają nie na blogi Dorosłych Ludzi wchodzą) W mieszkaniu Żurka i Rodzicielki przebiega linia. Środkiem mieszkania biegnie i jej charakter jest cokolwiek dzielący, dzielny i niedzielny. Dzieli nasze mieszkanie na dwie strefy. Żurka i Mamusię podzieliły wybory. Nie tyle życiowe, bo kto by się przejmował takimi bzdurami, ale parlamentarne. Siedzi Żurek w kuchni i melancholijne pożera drugą miseczkę kaszki bananowej nestle dla dzieci powyżej 3 roku życia (pyszności!) - No to kiedy te prezydenckie? – zapytuje Żurek Rodzicielkę wrednie i przebiegle. - A po co ci ta wiedza? Już jeden głos zmarnowałaś tydzień temu. – odrzeka Rodzicielka smutno znad sterty poskładanych ręczników. - Wcale nieprawda że zmarnowałam. Ja wyraziłam poparcie`. – dumnie wypiął część przednią korpusu Żurek. - Zmarnowałaś znaczy się. – grobowym głosem rzecze matka. - Znaczy się że wyraziłam poparcie – niby to samo, a od razu brzmi lepiej. - Zmarnowałaś. Tyle jest warte to twoje poparcie. I tak przegrali. Przez takich głupków jak ty mamy teraz PiS. – szukanie winnych to to co TygrysMatka lubi najbardziej. - P H I. nie czuje się winna. – bo Żurek przeważnie nie czuje się niczemu winna. - A powinnaś. – wcale nieprawda że powinnam! - Nie powinnam. – a może jednak powinnam? - Nie rozumiesz idei demokracji.A jak pójdziesz na te prezydenckie, i znowu zmarnujesz głos, jeśli ta twoja kandydatka dostanie w Łodzi choć jeden głos, to masz embargo. Embargo na wszystko. Jeść ci nie dam. Z domu nie wypuszczę. Zamknę cię w dzień wyborów. Zamknę i nie wyjdziesz. Bo ty nie rozumiesz idei demokracji! Ty jesteś sama dla siebie niebezpieczna! – tu następuje moment kulminacyjny kiedy to zdenerwowana Rodzicielka nie wytrzymała i trzepnęła Żurka ręcznikiem przez łeb – rzekomo pusty. Łeb zadzwonił dźwiecznie, widać pustka ma potwierdzenie w smutnej rzeczywistości. - Mmmeeeeeeeeeeeeee!!!!! (zawył rozhisteryzowany Żurek) Co mam rozumieć, to sobie rozumiem. O. a poza tym, to wybory są tajne. TAJNE. I na co będę chciała, to sobie pójdę i karteczkę wrzucę. O. - Że wybory są tajne, to ja wiem. Ale że ty jesteś głupia, to jest fakt powszechnie dostępny. Urno, urno, powiedz przecie, kto jest najgłupszym Żurkiem na świecie? skomentuj (3) 2005-07-20 / 16:30:14 zurek wielce zdziwiona wraca do korzeni.chyba wracam do grafomanii roku 2002, ale co tam. zurek znowu ma ochote pisac, wiec pisze. co sobie bede na tym smutnym swiecie tej drobnej przyjemnosci zalowac? amerykanie sa boscy. amerykanski rozmowca (z blyskiem w oku):so you are a tea connaisseur? zurek (lekko skonfundowana, jako ze ostatnie zabrzmialo jak cos miedzy "kosmaty" a "meteor", czego slownik zurka niestety nie obejmuje) -??? - to po francusku - wytlumaczyl amerykanski rozmowca dobrodusznie.. -aaaaaaaaaaaha... - rownie dobrodusznie racje amerykanskiemu rozmowcy przyznala zurek. - co, nie podejrzewalas ze znam francuskie slowa? - (tu amerykanski rozmowca wykazal sie godnym podziwu realizmem) - nie, no cos ty... (jak trzeba, to zurek szczegolnie prawdomowna byc nie musi :P) -connaisseur, croissant....(tu nastapila krotka przerwa w recytacji) -jeszcze jakies rownie wysublimowane? ale francuskiego nie lubimy nadal. a ze wszystkich stworzen francuskojezycznych, dzis najbardziej nie lubimy camus. bo nadal trawimy swoja porazke. a niech go pieklo pochlonie, egzystencjaliste paskudnego. ============================== no w zyciu, nawet w najsmielszych marzeniach, nie wyobrazlam sobie ze szopy pracze istnieja naprawde. ze tylko w kreskowkach disneja. a tu co? panie i panowie, otoz uroczyscie oswiadczam, ze dranie istnieja. istnieja, malo tego, maja sie dobrze. co prawda nie w kreskowkach, tylko przy drodze, i nie piora, tylko urzadzaja sobie stolowke w smietnikach, ale kto by tam dbal o nieistotne detale? i sa strasznie sliczne. strasznie strasznie. i tak im sie slicznie oczka swieca... myslicie ze jakby jednego tak upolowac, i w torebce do polski przywiezc na pamiatke, zywego rzecz jasna, bo ktos na lotnisku mialby pretensje? ------------------ w kwestiach kulturowo-religijnych. jesli kiedykolwiek wyrazalam sie niepowazne o jakims rytuale religijnym, to tu i teraz szczerze przepraszam. to, w jakim ja wczoraj obrzadku wzielam poniekad, ale niestety nie przez przypadek, udzial, przebija wszystko i wszystkich. i to z powazna mina. robiac za ichniejszego ministranta. chcialabym to opisac, ale nie moge. bo sie podniesie wrzawa ze jestem nietolerancyjna. a poza tym, nie uwierza ci co nie zobaczyli. ja w kazdym razie, poki nie zobaczylam, wierzyc nie chcialam. ale widac jedyne, co moze byc bezgraniczne, to bzdury. dzis juz to wiem. podroze ksztalca. (ale zdradze wam, ze modlitwe mozna wypisac tylko na specjalnym zoltym papierku specjalnym niebieskim dlugopisem. i wszystko jest strasznie specjalne. a potem sie na tym zoltym papierku podpisac. specjalnym niebieskim dlugopisem. no same bajery i fajerwrki. na szczescie nie dostapilam zaszczytu podpisania sie, bo tak daleko to nawet moja specjalna powaga i specjalna obojetnosc na wszystko nie siega. a wierzcie mi, generalnie siega daleko). prywata: gg mi padlo. wiec jak tu sie np. zjawi Kot z Cheshire, to ma mnie powiadomic jak mu w tym krakowie poszlo. no. albo mejla wyslac. skomentuj (8) 2005-07-19 / 15:20:20 do zwlaszczy, czyli znowu prywata, ale zobaczcie sobie jaka ona jest zla!wez cos napisz! zle mi jest bez ciebie :( i nie mam melja. i gg szlag trafil :( i numeru komorki nie pamietam :( i zdycham z tesknoty! a ty jedz sobie na te lodki, jedz! i w ogole! a ja, niech zdechne, niech sie zatesknie! masz racje, po 5 latach zurek jest stary, czas na nowego! super! wiec sobie go znajdz. nic mnie to nie wzrusza. nic a nic. moze jestem stara, troche wyliniala, i w zasadzie bezuzyteczna, ale to chyba nie powod? ale co ja gadam... mialo mnie to nie wzruszac. wiec teraz moje miejsce jest gdzie, co? jakies cmentarzysko? moze jeszcze wspomnien, ze tak pozwole sobie popasc w sentymentalizm? a czy ja cie kiedys zle traktowalam? bilam? gryzlam? zabieralam kolderke? no dobrze, troszke sie wydarlam ostatnio. ale bylo mnie nie wlec na rowerze w sandalkach przez zabagnione pokrzywy! ale nie, ja nawet tego nie mam ci za zle! nadstawie drugi policzek, a co! chocbym i na boso miala przez te same pokrzywy pomykac! ale tfu, co ja gadam, przeciez co mnie obchodzi ze juz mnie nie lubisz. i nie piszesz. pocaluj sie w nos teraz. moze ja cie wcale nie lubie, tylko tak caly czas no wiesz, z dobrego serca sie z toba zadaje, co? a ty taka jestes? wiesz, myslalam ze jestes inna. teges, wrazliwsza. i tez jestes stara. a nawet troszke starsza. ale ja, glupi zurek, tyle lat, i czy choc jednym slowem ci to wypomnialam? nie, ani jednym! nawet sylaba! (a wogole, to amerykanie mieli byc glupi a nie sa, a nawet wrecz przeciwnie, albo to ja mam pecha, ech) i widzisz? widzisz jak mi jest teraz przez ciebie przykro? chusteczki mi sie koncza, za moment zasmarkam klawiature, i lzy moje zaleja parkiet, i ach i och. co, teraz ci glupio? a ja nawet list do ciebie pisze! papierowy! dlugopisem! szalenie przez to elegancki! co z tego ze go jeszcze nie wyslalam. ale wysle. tylko musze dokonczyc "strasznie wazny akapit z katastroficzna wizja mojej przyszlosci". chociaz, po co konczyc? jak znajdziesz nowego zurka, to stary, chocby sie powiesil na opakowaniu od gumy orbit, i tak cie nie wzruszy.... zatem, do widzenia, zwlaszczo, gadzie przewlekly, moja piecioletnia zarazo! a moze do niewidzenia, skoro mnie nie lubisz... ale mialam sie nie wzruszac i nie rozpaczac nad twoja niegodziwoscia! (napisz mejla bo udusze!) >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> tak, dzis zasadniczo mi sie nudzi skomentuj (1) 2005-07-18 / 16:07:03 :)w sprawie "wiesci dziwnej tresci", plotka glosi, ze pewnym japonskim dzieciom sie pomylilo, i rysujac ukrzyzowanie, ukrzyzowaly sw.mikolaja.... skomentuj (4)
| |||